Strona główna»W pracowni, W życiu

Światła dźwięków

„Spotkanie na wyspie”

Jestem podróżnikiem płynącym w małym czółnie po oceanie… Cisza bezkresna, niebo, woda i dal… Czy mi się wydaje, czy słyszę jakiś dźwięk? Wsłuchuję się z niepewnością. W oddali coś jakby szumi , wyłania się powoli, delikatnie, niepewnie… Dźwięk szamańskiego bębna? Tak, wśród oceanu ciszy, coraz bardziej wyraźnie zbliżam się do dźwięku. Teraz już jestem pewna, to dźwięk szamańskiego bębna, jest coraz bliższy, coraz bardziej wyraźny. I jeszcze coś, jeszcze głos, głos z głębi duszy… To śpiewa szamanka. Wysyła skargę pełną pytań do Wszechświata. Łączy się z Mądrością, bo chce wiedzieć. Wołanie bębna i szamanki przybiera na sile. Ta intensywność porywa mnie i trzyma na fali spotkania, żeby za chwilę zejść do głębi zrozumienia, połączenia, zadumy i rozmyć się w świetle ukojenia. Spotkanie na wyspie zapada w duszę.

„Pozytywka”

Zabiera mnie w stan zawieszenia, które jest byciem w tej chwili. Patrzę na samotną tancerkę kręcącą się w kółko na jednej nodze… Uwięziona w przestrzeni wzroku, oddaje się zadumie.

„W poszukiwaniu wewnętrznego dźwięku”

Topnieję w dźwięku sięgającym nieba i ziemi docierającym do trzewi. Oddalona od świata zanurzam się w głosie, w sercu, w spokoju. To jest wolność. Teraz czuję i wiem, że nastąpiło przebudzenie. Ona też wie i idzie po ścieżce światła , a światło otula ją i prowadzi tam, gdzie zobaczy wszystko, gdzie będzie mogła być. Po prostu być u siebie… A ja jestem…

 

Twórcy koncertu zabrali mnie w podróż  przy trzecim słuchaniu… Płyta podoba mi się coraz bardziej. Wizualnie zachwyciłam się, jak tylko wyjęłam ją z koperty. A jak do tego doszło?

wp_20160829_002

W lipcu dostałam list:

„Jestem entuzjastą masażu Lomi. Pracuję z tym masażem od 5 lat. Skończyłem warsztaty u Susan Floyd. Gram na misach i gongach, pracuję z głosem intuicyjnym. W tym roku na warsztatach u Susan dowiedzieliśmy się, że odeszła jej mama Annabelle. Postanowiłem w związku z tym zorganizować koncert ku jej pamięci: Światła Dźwięków dla Annabelle i Susan. Koncert został nagrany. Efekt muzyczny przeszedł nasze oczekiwania i chcemy wydać za własne środki płytę z koncertem. Aktualnie poszukuję inspiracji do okładki płyty. Pomyślałem sobie, że będzie do Vedic Art. Spodobało mi się kilka Twoich prac. W związku z tym mam pytanie: Czy udostępniłabyś jeden ze swoich obrazów do okładki płyty?

Nie musiałam się zastanawiać. Susan jest też moją nauczycielką, ucieszyłam się, że moja praca może ilustrować takie przedsięwzięcie. Piotr wybrał obraz pt. „Przebudzenie”. Zrobił to intuicyjnie, bo przed wyborem nie znał tytułu obrazu. Na płycie jest utwór „Przebudzenie.” Taki zbieg okoliczności? Po pierwszym przesłuchaniu płyty zrozumiałam wybór Piotra. Ta płyta, to muzyczny Vedi Art, czyli granie z serca.

Lubię gongi, lubię szamański bęben i śpiew intuicyjny. Gdy byłam małą dziewczynką śpiewałam sobie własne melodie i teksty w wymyślonym na poczekaniu języku. Niedawno świadomie do tego wróciłam. W śpiewie intuicyjnym nie chodzi o wirtuozerię czy technikę. Śpiew intuicyjny to muzyka serca, która pozwala wyrazić nasze emocje, pragnienia i tęsknoty bez słów. To czysta wibracja, która leczy naszą duszę. Wystarczy otworzyć gardło i serce i dać głosowi popłynąć….

Na płycie śpiewa Adela Konop – wokalistka jazzowa. Jest więc w tym i wirtuozeria i emocje. Piotr Mróz towarzyszy jej męskim murmurando, a w ostatnim utworze sam wyśpiewał zasady huny połączone z afirmacją Jam Jest. Płyta jest niesamowita. Dla mnie cenna podwójnie. A oto i mój obraz:

_mg_6836

A płytę można zamówić TU

 

18.09.2016
Jeżeli lubisz mój blog, obserwuj profil na Facebooku.

do góry
Komentarze
comments powered by Disqus
Zobacz także