Strona główna»wrażenia

Kasia Groniec – tańcząca siedząc…

Jestem jeszcze pod wrażeniem. 8 marca, Dzień Kobiet i najoryginalniejszy koncert na jakim byłam, a byłam na wielu. Ten wieczór to prezent od mojego męża. Kasię Groniec słuchamy od dawna, jeszcze kiedyś, kiedyś jak śpiewała z Janowskim w Metrze zakochaliśmy się w jej głębokim, dziwnym głosie, w jej niebanalnej urodzie. Dziś było na żywo i to co czuliśmy,  ta energia, te bijące wibracje są bezcennym doświadczeniem. Czytaj więcej »

09.03.2014 W życiu

Dobra rybka nie jest zła

Czy lubisz sushi? Ja bardzo. Od czasu do czasu robię sobie w mojej kuchni to egzotyczne jedzonko. Wbrew pozorom łatwe to jest. Nawet mój młodszy syn, który raczej kucharzem nie jest, swoich sił w tej kwestii spróbował i fajnie mu wyszło. Niestety w Polsce, a już szczególnie w Ełku o świeżej, dobrej rybie nie ma co nawet marzyć. W sklepie rybnym po prostu śmierdzi. Do sushi kupuję wędzonego na zimno łososia. Jak widzę jakieś gotowce to popatrzę i jednak nie mam na nie ochoty, a może raczej nie mam odwagi zjeść surowej ryby u nas. Myśl, że ryba nieświeża jest, po prostu mnie prześladuje. Na zdjęciu pod spodem moja własna robota sfotografowana jest. Czytaj więcej »

27.02.2014 Gdzieś tam

Przyjaźń z Sokratesem Ir.#10

Z Sokratesem zaprzyjaźniłam się chodząc codziennie do Ogrodu Botanicznego. Wiele tam jest pięknych i tajemniczych ścieżek. Z początku błąkałam się to tu, to tam wszystko podziwiając, aż w pewnej chwili patrzę, a tam coś białego prześwituje… Podchodzę bliżej, a to filozof znany stoi sobie. Przywitałam się z szacunkiem, wielkim ludziom należnym, i polubiłam go od pierwszego wejrzenia. Myślę, że z wzajemnością, bo natchnieniem mi był podczas mojego pisania i na ławeczce obok niego najlepiej mi było. Większość irlandzkich tekstów tu właśnie powstało. Czytaj więcej »

25.02.2014 Gdzieś tam

Na jeziorze, na ławeczce, na słońcu świecącym

Piękny niedzielny dzień. Błękitne niebo, wiosenne słońce, a moje chłopaki biorą łyżwy i na lodowisko się zbierają. Oczywiście jeziorne lodowisko, bo jeździć w kółko na małym płachetku lodu w namiocie, szumnie zwanym lodowiskiem, to debilne jest i żadna przyjemność. Przestrzeń muszą poczuć i już. „Od wielu dni nie ma mrozu, lód na jeziorze topnieje” – mówię, ale mnie nie słuchają. Mało tego, namówili mnie, żebym zwariowała tak jak oni. Nie mam wyjścia, wariuję i wchodzę na środek jeziora po dróżce wyglądającej jak chirurgicznie zszyta rana. Czytaj więcej »

23.02.2014 Gdzieś tam

do góry