Strona główna»wrażenia

Miasto 44

Wczoraj wieczorem, za sprawą filmu, przeżyłam koszmar wojny. Dawno nie miałam tak negatywnych, strasznych, niepokojących doznań. Ledwo wysiedziałam. Czy to znaczy, że film jest zły? Nie, wręcz przeciwnie, film jest dobry. Czytaj więcej »

07.10.2014 W życiu

Tekstylni

Nareszcie lato! Dzisiaj mieliśmy 30 stopni ciepła, lekki wietrzyk i piękne białe chmurki. Taka pogoda sprzyja plażowaniu, pojechaliśmy więc nad jezioro.  Dość blisko Ełku jest piękna, leśna  plaża nad Sawindą. Gdy ją odkryliśmy kilka lat temu, byliśmy zachwyceni. To było w maju i kwitły mlecze, zrobiliśmy wtedy sporo fajnych zdjęć. Oj, dużo młodsza byłam, jak widzę… Czytaj więcej »

09.07.2014 W życiu

Ona naga, ja ubrana, czyli wycieczkujemy się…

Jesteśmy nad morzem, więc wypadałoby plażować.  Słońca jednak jak na lekarstwo, wiatr hula jak zwykle. Plecy i tyłek obłożone kefirem, wysmarowane olejem kokosowym i jeszcze żelem jakimś od poparzeń pieką mimo wszystko. Co więc robimy? Ano jedziemy do Ustki. Czytaj więcej »

25.06.2014 Gdzieś tam

Dorota Miśkiewicz i Marek Napiórkowski

W piątek 13 czerwca byliśmy w Papai na koncercie. Wszechstronna wokalistka – Dorota Miskiewicz i pierwsza gitara Rzeczpospolitej – Marek Napiórkowski. To para, którą trzeba koniecznie zobaczyć. Świetne wzajemne porozumienie, sceniczny dialog i kontakt z publicznością sprawiły, że czuliśmy się wyjątkowo. Czytaj więcej »

19.06.2014 Gdzieś tam

U Juliusza

No i stało się. Trzeci obiad taki sam. Dorsz z frytkami i surówkami, a głównie z marchewką. Co to jest, że z uporem maniaka codziennie zamawiamy to samo? Czy takie dobre, czy nam ryb brakowało? Muszę przyznać, że kiedyś kupiłam mrożonego dorsza, usmażyłam i nie smakował mi za bardzo, a ten dorsz Juliusza to mistrzostwo świata. Świeży jest i świetnie usmażony.  Czytaj więcej »

17.06.2014 Gdzieś tam

Rowy

Dziwna nazwa, fajne miejsce. Jestem tu z mężem od kilku dni. Jechaliśmy z Ełku 7 godzin. Trochę długo jak na taką odległość, ale cóż, mazurskie piękne drogi wymuszały wolną jazdę i podziwianie widoków. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem wycinania drzew przy mazurskich drogach, to nie one są przyczyną wypadków, ale bezmyślnie śpieszący się ludzie, którzy nie doceniają ich uroku. No dobrze, jechaliśmy sobie nad morze z nadzieją zażywania kąpieli słonecznych, a tu deszcz i wiatr i pochmurno raczej. Czytaj więcej »

17.06.2014 Gdzieś tam

Z głową w chmurach

Chmury zachwycały mnie od zawsze. Lubiłam, lubię i będę lubiła patrzeć w chmury. Myślę, że nie jestem jakimś wyjątkiem. Przypomina mi się wiersz Tuwima – „Dyzio marzyciel”. Wiersz jest taki, że co wrażliwsze dusze wciąga w marzenia. Nie pamiętam w której to było klasie, ale jakoś tak na początku szkoły podstawowej uczyliśmy się go na pamięć. Po kolei każdy z nas wychodził na środek klasy i recytował. Jedna z tych recytacji była tak sugestywna, a rozmarzony chłopak, wpatrzony w sufit, tak się wczuł w rolę, że został Dyziem. Tak, tak, przez całą podstawówkę mówiliśmy do Marka Dyzio, nawet pani Łepkowska od fizyki znała ksywki chłopaków i siedząc na podwiniętych kolanach, oczywiście na krześle, opierając się łokciami, oczywiście o biurko, wysuwając do przodu głowę, mówiła – Dyzio, do tablicy! Był też Sisi, Mysza, Pipa, Wołek, Śmietana… Jeśli ktoś pamięta jakieś inne z naszej klasy przezwiska, niech napisze… Czytaj więcej »

03.06.2014 W życiu

Chcę nad morze

Marzy mi się co by morze w tym roku ujrzeć. Uwielbiam czuć pod stopami bałtycki piasek, głęboko oddychać i patrzeć w dal. Do tego delikatna bryza na twarzy i pieszczące promienie słońca… Rozmarzyłam się wakacyjnie.

Czytaj więcej »

28.05.2014 W życiu

Najpierw zobaczyłam żółtą górkę…

Najpierw zobaczyłam żółtą górkę, to było w momencie, gdy zabłądziliśmy, albo się nam tak wydawało. Czasami błądzimy, w życiu, w drodze i co z tym robimy? Najczęściej denerwujemy się, bo cel umyka, ale czyż nie najważniejsza jest droga? Co jest istotniejsze, gonić króliczka czy go złapać? Na wycieczce najważniejsza jest droga, taka jak na tym zdjęciu pod spodem. Czytaj więcej »

21.05.2014 Gdzieś tam

W bajkowej krainie NY#8

Natrafiłam niechcący, szukając czegoś całkiem innego… Zdjęcia z Atlantic City… Zapomniałam, że tam byłam, ale na szczęście są zdjęcia, które przypominają nam wiele zapomnianych chwil. To był 2010 rok, bodajże wrzesień, bo najlepiej nam się we wrześniu jeździ wszędzie. U Leszka w pracy już spokój jest i po największym wiosenno – letnim ruchu odpocząć może. Odwiedziliśmy więc Leszka znajomych i to oni właśnie zaproponowali wycieczkę do Atlantic Sity. Sami byśmy na to nie wpadli, bo kasyna jakoś nas nie ciągnęły nigdy, ale cieszymy się, że tam byliśmy, bo mieliśmy okazję zobaczyć inny świat i ludzi. Nie zrobiłam z tego wyjazdu żadnych notatek i tak naprawdę niewiele wrażeń mam w pamięci. Wstawiam zdjęcia, może w trakcie coś mi zaświta… Czytaj więcej »

28.04.2014 Gdzieś tam

Posiedzimy, pomilczymy…

Wokół mnie dużo słów, ciężkich słów, takich, o których niedawno czytałam w „Opowieściach Drzewa życia”. Wspominałam już o tej pięknej książeczce Patrycji Cichy – Szept, niedługo napiszę o niej więcej, ale tym czasem kilka bieżących wrażeń. Na skutek pewnych okoliczności mam w sobie zbyt dużo nie moich słów. Docierają do mnie co najmniej z dwóch stron i powodują, że czuję się przytłoczona, a nawet w pewien sposób rozdarta. Czuję, że cokolwiek powiem może się obrócić przeciwko mnie więc najchętniej bym milczała. Tylko, że to raczej nie rozwiąże sytuacji. Bycie między młotem a kowadłem jest niebezpieczne… Czytaj więcej »

29.03.2014 W życiu

Karty Dixit

– Ta karta to wolność – powiedziała. Spojrzałam i zobaczyłam osaczenie, samotność, inność. Jak bardzo różne mogą być nasze skojarzenia, często nie wiemy, dopóki nie zagramy w Dixit. Niedawno jeszcze nie wiedziałam, że jest coś takiego, a teraz zachwycam się nie tylko wtedy, gdy gram z moimi bliskimi, ale też po prostu oglądając te wyjątkowe obrazki. Pierwszy raz zetknęłam się z nimi na warsztatach nie mając pojęcia co to w ogóle jest. Zdziwiłam się,, że to planszowa gra towarzyska, a nawet imprezowa. Myślałam, że to jakieś bajeczne karty psychologiczne, do terapii… To pierwsze spotkanie – zakochanie było inspiracją do napisania tekstu „Na wysokim krześle”. Czytaj więcej »

19.03.2014 W życiu

Wieczny szum i cisza

Hałas ulicy w wielkim mieście, warczące motory w górach, motorówki na jeziorach, krzyki i głośne radia na plaży… Trzeba naprawdę się postarać żeby usłyszeć ciszę. Wchodzę do domu mojej ciotki i co? Zanim jeszcze zdążyliśmy się rozgościć już włączyli telewizor. Odczuwam to jako silną konkurencję do rozmowy, nie chce mi się przekrzykiwać telewizora. Jestem w domu, gotuję w ciszy, skupiam się na tym co robię, czaruję sobie w garnku. Ktoś włącza radio, koniec ciszy. No dobrze, ładnie grają, przez chwilę, bo potem ryk reklam, złe wiadomości, kłótnie polityków i muzyka, która niekoniecznie mi się podoba. Czy muszę tego słuchać, żeby natrafić na jakiś dobry numer? A może trzeba radio włączać i wyłączać co parę minut? Czytaj więcej »

13.03.2014 W życiu

Wczoraj byłam wściekła

Niedziela, piękny słoneczny dzień. Tak bardzo wyczekiwane słońce zdominowało pogodę i wyciągnęło nas na dwór. Gdzie pójdziemy? Oczywiście nad Żabie Oczko –  jedno z piękniejszych miejsc koło Ełku, tam, gdzie mamy kontakt z wielkim sosnowym lasem i z jeziorem jednocześnie. Samochód zostawiamy na parkingu i idziemy rozkoszując się świeżym powietrzem i widokami. Po pewnym czasie stanęłam jak wryta. Cudne, może stuletnie sosny, zamiast stać dumnie wyciągając ku niebu korony, leżą poukładane w rzędach na ziemi powalone. Tam, gdzie stały – pobojowisko nie zebranych do końca gałęzi. Ja wiem, że jakaś durna ekonomia i jeszcze durniejsza polityka tu zadziałała, wiem, że nie mam na to wpływu, ale nie mogłam wstrzymać się od łez. Czytaj więcej »

10.03.2014 W życiu

Kasia Groniec – tańcząca siedząc…

Jestem jeszcze pod wrażeniem. 8 marca, Dzień Kobiet i najoryginalniejszy koncert na jakim byłam, a byłam na wielu. Ten wieczór to prezent od mojego męża. Kasię Groniec słuchamy od dawna, jeszcze kiedyś, kiedyś jak śpiewała z Janowskim w Metrze zakochaliśmy się w jej głębokim, dziwnym głosie, w jej niebanalnej urodzie. Dziś było na żywo i to co czuliśmy,  ta energia, te bijące wibracje są bezcennym doświadczeniem. Czytaj więcej »

09.03.2014 W życiu

do góry